Spadek

To dotyka każdego. Śmerć bliskich osób spotyka wszystkich. Jednakże czasami zostajemy z czymś. W moim rzypadku okazało się, że po moim dziadku dostałem motocykl WFM M-08. Piękne cudo. Oryginalny czerwony kolor ( lekko podniszczony na kołach, ale w doskonałym stanie technicznym).

wfm

Dostałem ten motocykl jeszcze, gdy dziadek żył. Zawsze bawiłem sie w stodole gdzie on stał i pomimo zakazu wsiadąłem na niego. Tak czy inaczej, pewnego spotkania rodzinnego dziadek nagle wstał i ogłosił, ze WFM jest moja, po czym usiadł i rozlał kolejna kolejkę tego co sam wyprodukował 😉 Moja radocha nie znała granic, inni przyjęli to poprostu do wiadomości jakby to było jakąś oczywistością.

Tak czy inaczej, motocykl stał sobie dalej tam gdzie stał, bo nie miałem śmiałości go ruszyć. Tak był do momentu śmierci dziadka. Co dalej. Poza jedną, suto zakrapianą imprezą rodzinną nie miałem żadnego świadectwa własności. Po pomoc poszedłem do kancelarii Pro-Iustitia, tam miła Pani mecenas wyjaśniła mi, że wystarczą świadkowie ( czyli rodzina obecna przy stole). Tak też się stało. Przy podziale majątku wszyscy zgodnie oświadczyli, że wola dziadka była taka, że to ja dalej mam sprawować pieczę nad motocyklem. Powiem Wam, że jakoś tak to sobie wziąłem do serca, że pomimo naprawdę wielu ofert kupna (niektóre naprawdę za duże pieniądze) postanowiłem niegdy go nie sprzedać. Przekażę go swojemu synowi, a jeszcze lepiej wnukowi o ile się takiego kiedyś doczekam. Wyobrażacie to sobie? Motocykl jest z 1971 roku, za kolejne 30 latbędzie naprawdę sporym zabytkiem.

Oczywiście kolejnym postanowieniem jest odrestaurowanie go , by przpominał lata swojej świetności, gdy dziadek przemierzał kolejne wioski nawet w środku srogiej zimy i miał zaczepioną do niego przyczepkę z rozkładanym kinem.

Wyświetlał filmy szkoleniowe dla rolników, a najsłynniejszym był “Zimny wychów świń” 😉

Advertisements